Lubiń – zakon Benedyktynów i pyszna benedyktynka

Strona główna / Wycieczki po Polsce / województwo wielkopolskie / Lubiń – zakon Benedyktynów i pyszna benedyktynka

Lubiń – zakon Benedyktynów i pyszna benedyktynka

W dzisiejszym wpisie -rozpoczynamy sezon kempingowy w pow. Kościańskim. Odwiedzamy Lubiń  – Opactwo Benedyktynów  i  poprawiamy sobie humor nalewką OO Benedyktynów – pyszną benedyktynką.

Pierwszy po zimie wyjazd kamperem rozpoczynający nowy sezon to wyczekiwana przez wiele zimowych miesięcy upragniona chwila. Kilka cieplejszych dni powoduje, że decydujemy o uruchomieniu kampera. Przez wiele miesięcy stał nieużywany więc czeka nas wiele pracy. Sprawdzeniem stanu technicznego zajmuje się mąż, ja ogarniam wnętrze. W końcu wielka przeprowadzka zostaje zakończona -możemy wyruszać. Podczas pierwszego wyjazdu zawsze okazuje się, o czym jeszcze zapomnieliśmy – och, oby tym razem była to tylko drobnostka.

Dojeżdżamy do wsi Zbęchy, znajdujemy urocze miejsce i ustawiamy kampera z zamiarem spędzenia pierwszej nocy nad brzegiem z widokiem na jezioro Zbęchy.

Słońce jeszcze wysoko na niebie więc wsiadamy na rowery i przez okoliczne pola jedziemy szukać oznak nadchodzącej wiosny. Na polach zielono, bazie kwitną a pęki krzewów i drzew za chwilę wypuszczą pierwsze listki, nabieramy w płuca ile tylko się da świeżego powietrza i czujemy się po prostu cudnie.

Do naszych uszu dochodzi potężne gęganie. To dopiero początek marca a my widzimy już klucze powracających ptaków. Jest ich tu niesamowicie wiele. Wyglądają jak czarna wielka chmura, która nagle osiada na powierzchni jeziora W pobliżu znajduje się Obszar specjalnej ochrony ptaków należący do Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000 i choć obszar ten obejmuje tylko Zbiornik Wonieść, widocznie warunki są tu na tyle sprzyjające, że ptaki zaczynają rozprzestrzeniać się na okoliczne akweny wodne.

Czy wiesz, że..

W Polsce można spotkać żółwia?

Powiem szczerze, ja o tym nie wiedziałam, a żółw błotny zamieszkuje tu tereny objęte ochroną Natura 2000.

Nie wiedziałam również, że gęsi potrafią cała noc gęgać co w końcu zaczęło nam przeszkadzać, dopiero nad ranem się spłoszyły, odleciały i wreszcie zapadła ta cudowna niedostępna w mieście cisza.

Niedziela

Na zdjęciu widoczna jest wieża klasztoru w Opactwie Ojców Benedyktynów w Lubiniu

Lubiń – Klasztor w Opactwie Ojców Benedyktynów w Lubiniu

Rozpoczynamy zwiedzanie odwiedzając Opactwo Benedyktynów w Lubiniu.

Nietrudno tu trafić. Wieża romańskiego klasztoru  widoczna jest z daleka. Benedyktyni przybyli do Lubinia już w XI wieku. Z tak dawnych czasów nie zachowało się wiele, jednak z tym miejscem wiąże się kilka znaczących dla historii Polski wydarzeń. Domniemuje się, w zagościł tu Cesarz Otton III gdy w 1000 roku udawał się na zjazd gnieźnieński. Z dużym prawdopodobieństwem uważa się że Gall Anonim pisał właśnie tu swoje kroniki. Fundatorami klasztoru miał być Bolesław Śmiały, ale ta fundacja nie doszła do skutku, natomiast Bolesław Krzywousty ufundował odbudowę klasztoru, który istnieje do dzisiaj.

Na zdjęciu widać ołtarz Główny w klasztorze Benedyktynów z Lubinia

Lubiń -Ołtarz Główny w klasztorze Benedyktynów

Nie sposób jeszcze nie wspomnieć o tablicy nagrobnej Władysława Laskonogiego, którą odnaleźliśmy wmurowaną w kaplicy z sarkofagiem ojca Bernarda z Wąbrzeźna. Przybywający pielgrzymi, wierząc w nadzwyczajną moc ojca Bernarda, modlą się i wpisują w leżącą księgę wypraszane dla siebie i swoich bliskich łaski. Wg legendy pielgrzym Bernard przemierzając przez Grodzisk Wielkopolski natrafił na zrozpaczonych mieszkańców. Jedyna studnia w wiosce wyschła nie dostarczając już mieszkańcom życiodajnej wody. Bernard żarliwie zaczął się modlić w tej sprawie i studnia wypełniła się wodą.

Zdjęcie przedstawia sarkofag ojca Bernarda z Wąbrzeźna

Sarkofag ojca Bernarda z Wąbrzeźna

Mieszkańcy Grodziska w podziękowaniu dokonanego cudu co roku pielgrzymują do Lubinia do grobu o. Bernarda z Wąbrzeźna.

O Opactwie Benedyktynów z Lubinia,  o medytacjach i w końcu o możliwości pozostania gościem w Opactwie przeczytasz tutaj:

http://www.benedyktyni.net/

a my tym czasem dowiadujemy się od mieszkańców gdzie można nabyć słynną przecież nalewkę wytwarzaną przez ojców benedyktynów na podstawie receptury z XV wieku.

Benedyktynka jest do nabycia w kilku wariantach, nazwy są ciekawe, mnie najbardziej urzeka ta o nazwie „od siedmiu boleści”, ale jest też „do rany przyłóż” . Nas nic nie boli i nie wywołując wilka z lasu decydujemy się na zakup likieru anyżowego.

http://www.benedyktynka.pl/index_i.php

pychota!

Tak się rozpisałam, że o spotkaniu z Panem Tadeuszem (tak, tak :-) tym mickiewiczowskim) będzie w następnym wpisie.

Polecane wpisy

Dodaj komentarz

Zacznij pisać i naciśnij klawisz Enter, aby szukać